Wyszukaj to co Cię interesuje

Ładowanie...

wtorek, 29 maja 2012

Kto dostanie zestaw do sushi ? wyniki !

Czytałam, myślałam a potem znów czytałam i myślałam. I wreszcie zdecydowałam :) 
  
Pamiętacie, że zestawy startowe do samodzielnego przygotowania sushi były 4 ? duże nie są, ale wystarczą jako baza do przygotowania dania na 2 do 4 osób :) i niniejszym ogłaszam, że pojadą  . . .

do Aldy - skoro boi się tam jechać to niech sobie sushi zrobi tutaj :)

do od - kuchni bo liczę, że może kiedyś pojedzie do Japonii i potem pokaże ładne fotki z walk samurajów, jeśli jeszcze jakichś znajdzie :)

do Buni - Babcigramolki , żeby pamiętała, że z konkursami to u mnie nie ma żartów :D

i do Ani - bo marzenia czasami się spełniają więc może kiedyś jednak pojedzie do Japonii

wyróżnionych poproszę na maila izakulinska@o2.pl o adresy potrzebne do wysyłki produktów (podajcie też numery telefonów bo nie wiem czy przesyłki będą wysyłane pocztą czy kurierem)

Na maile czekam do końca tygodnia czyli do 3 czerwca


A wszystkich zapraszam do zaglądania na mojego bloga bo wkrótce pojawi się zapewne jakiś nowy konkurs :) 


Sałatka z grillowanymi szparagami, ziemniakami, serem i sosem szpinakowym

Szparagowy czas - dla wielu cudowny, nawet odliczają dni przed jego rozpoczęciem. Są też tacy co ich nie znoszą albo czasami zjedzą, ale raczej bez specjalnego zachwytu. Ja nie pieję nad nimi, ale chętnie jem - szczególnie na początku sezonu bo są dla mnie wyjątkowo wiosennym warzywem. Lubię ich chrupkość i słodycz. Ostatnio odkryłam, że świetnie dają się grillować więc tak właśnie  przygotowałam je do sałatki - z pozostałymi składnikami smakowały pysznie.



składniki:
  • 2 ziemniaki 
  • kilka cienkich szparagów zielonych 
  • kilka cienkich szparagów białych 
  • garść wiórków sera - u mnie Gouda z Rospudy
  • garść świeżego zielonego groszku - same ziarenka
  • koperek świeży
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • do smaku:  sól, pieprz mielony
  •  
  • SOS - 1 łyżeczka oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 2 łyżeczki wody
  • garść świeżego szpinaku
  • troszkę sera, tej samej Goudy
  • do smaku: sól, pieprz mielony, przyprawa ognista albo chili, szczypta cukru

sposób przygotowania: szparagi umyłam - nie obierałam bo były cienkie i delikatne, nawet te białe. Odłamałam twardsze końce i górne części pokroiłam na 2 - 3 części. Ziemniaki obrałam, pokroiłam na kawałki i wrzuciłam do osolonego wrzątku na 3 minuty, wyjęłam i osaczyłam.  Obgotowane ziemniaki i kawałki szparagów przełożyłam na głęboki talerz, oprószyłam solą i pieprzem, polałam olejem i wymieszałam, zostawiłam na chwilę.

W pojemniku blendera zmieszałam olej, ocet, wodę - dodałam garść szpinaku i trochę startego sera - zmiksowałam na gęsty sos, doprawiłam do smaku.

Rozgrzałam mocno patelnię grillową, ułożyłam na niej najpierw kawałki ziemniaków i piekłam po kilka minut ze wszystkich stron - czas zależy od wielkości kawałków, ale powinny być ładnie zrumienione z wierzchu i miękkie w środku. Dorzuciłam kawałki szparagów i grillowałam jeszcze kilka minut obracając je żeby równo zmiękły. Grillowane warzywa przełożyłam na talerz,  polałam zielonym sosem, posypałam wiórkami sera i groszkiem. Jeszcze tylko kilka listków koperku i gotowe.



poniedziałek, 28 maja 2012

Akacjowe racuszki

Akacja, a właściwie grochodrzew, kwitnie właśnie teraz, w maju. Grona białych albo różowawych kwiatów zwisają z gałęzi mocno je naginając. Trzeba się spieszyć bo kwitną zaledwie kilka dni zanim opadną zmęczone. Pachną delikatnie, lekko miodowo - nic, tylko rwać i jeść. 


Tak, właśnie jeść, bo smażone kwiaty robinii akacjowej są pyszne. Zanurzam je w cieście i smażę wiosenne racuszki. Pyszne racuszki :) takie, jakie smażyła Babcia. 



składniki:
  • grona kwiatowe robinii akacjowej, ok. 20 - 30 sztuk
  • 2 duże jajka
  • ok. 1szkl. mleka
  • mąka pszenna, luksusowa - tyle ile zabierze ciasto
  • 3 szczypty soli
  • olej do smażenia 
  • cukier puder do oprószenia 


sposób przygotowania: bardzo ważne jest gdzie zbieramy kwiaty - nigdy przy szosach czy zakładach przemysłowych - muszą być "czyste". Urywamy całe grona, najlepiej do koszyczka żeby się nie pogniotły. W domu wykładamy je luźno na białą ściereczkę czy arkusz papieru i przeglądamy pozbywając się ewentualnych lokatorów.

Na ciasto roztrzepałam w misce 2 jajka dodając sól i mleko. Mieszając energicznie rózgą dosypywałam pomału mąkę - trudno powiedzieć ile dokładnie - po prostu ciasto ma być gładkie o konsystencji dość gęstej śmietany. Ostawiłam je na jakieś pół godziny.

W rondelku rozgrzałam olej - rondelek niezbyt duży a oleju tak na  4 cm. Trzymając grono kwiatowe na ogonek zanurzałam je w cieście i lekko otrzepywałam z nadmiaru pozwalając części ciasta spłynąć. Kładłam na gorący olej i smażyłam do zrumienienia, po 2 - 3 grona na jeden raz. Usmażone wyjmowałam na tacę wyłożoną ręcznikami papierowym żeby osączyć z nadmiaru tłuszczu. Jeszcze tylko oprószyłam trochę cukrem pudrem i gotowe. Najlepsze są świeżo usmażone - chrupiące i pachnące.



niedziela, 27 maja 2012

Chrupek

Jakieś 2 miesiące temu nasze Dzieci zaadoptowały ze schroniska dla zwierząt siedmioletniego psa. To kundelek, mieszaniec chyba kilku ras, ale o bardzo wdzięcznym pyszczku. Od małego mieszkał w schronisku i jakoś nikt go nie chciał. U nas wszyscy się w nim zakochali od razu. 


A na początku wyglądał jak tysiąc nieszczęść - sierść skołtuniona, brudna. Nos wytarty od kraty pomieszczenia gdzie przebywał - wyglądał bardzo nieciekawie, ale okazało się, że pozory mylą. Po ostrzyżeniu, wykąpaniu, kilku zabiegach leczniczych szybko zaczął dochodzić do formy i dzisiaj wygląda już dość dobrze. Jest bardzo towarzyski i bardzo lubi być głaskany - straszny pieszczoch z niego. 


Przedstawiam Wam Chrupka bo takie dostał imię.




sobota, 26 maja 2012

Ach , ta Mamcia !

Młody zawsze pamięta o tym święcie. Kiedyś rysował słodkie laurki, później zaczął przynosić bukiety kwiatów czy niewielkie upominki żeby sprawić mi radość. Dziś jest dorosłym, wielkim facetem i Jego "no jak tam, Mamcia ?" zawsze mnie rozczula. Dzieci rosną, starzeją się - bo my oczywiście absolutnie nie :D  - a dla nas dziećmi będą zawsze. Bez względu na wiem i wielkość.

Czasami tylko zdarza się, że zapominają,  że ta Mamcia zawsze cierpliwie wysłucha, zrozumie, jak się da to pomoże. Często w pogoni za swoimi sprawami nie wystarcza im dla Niej czasu a tego czasu może być już niewiele. Kiedyś tej Mamci zabraknie a wtedy nic nie da się już naprawić czy cofnąć. Skąd to wiem ? Bo mojej Mamy już nie ma i dzisiaj bardzo mi Jej brakuje . . . 


Wiem, że taki torcik bardzo by Jej smakował bo lubiła truskawki. Lubimy je też my wszyscy więc zrobiłam go żeby mieć coś słodkiego do popołudniowej herbaty kiedy zajrzą Dzieci - piszę w liczbie mnogiej bo Młody przyjdzie już przecież nie sam :D 



A wszystkim Mamom, Mamusiom i Mamciom 
życzę 
w dniu naszego święta wszystkiego najlepszego :) 



składniki
  • BISZKOPT cytrynowy - 2 jajka 
  • 70 g cukru drobnego 
  • 2 szczypty soli 
  • 70 g  mąki pszennej tortowej 
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • skórka otarta z całej, niedużej cytryny 

  • MASA - 500 ml śmietanki kremówki 
  • 250 g serka mascarpone 
  • 6 - 8 łyżek cukru pudru 
  • sok z całej cytryny 
  • 2 łyżeczki żelatyny + 3 łyżki wody 

  • 1 galaretka w proszku o smaku truskawkowym + 400 ml wody
  • 500 g truskawek 
  • listki melisy 
  • złote kuleczki cukrowe 


sposób przygotowania: BISZKOPT - jajka wybiłam do miski, dodałam cukier i sól. Ubijałam mikserem na bardzo gęstą pianę - cukier powinien się całkowicie rozpuścić a masa zbieleć. Dosypałam przesiane mąki, dodałam skórkę otartą z cytryny i starannie, ale delikatnie wmieszałam łyżką. Masę przełożyłam do tortownicy śr. 24 cm posmarowanej tylko na dnie odrobiną tłuszczu i posypaną bułką tartą. Piekłam ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 170 st. C. Po upieczeniu wyjęłam z formy odwracając do góry spodem i zostawiłam do całkowitego wystudzenia. Zimny przekroiłam na 2 cienkie blaty.

Truskawki dokładnie opłukałam, usunęłam szypułki. Nożykiem do carvingu nacięłam je dookoła tak żeby po rozłożeniu otrzymać kwiatek - ładniejsze odłożyłam do dekoracji a resztę i pozostałe kawałki pokroiłam w kostkę.Galaretkę rozpuściłam w gorącej wodzie.

MASA - Żelatynę zalałam zimną wodą a gdy napęczniała podgrzałam ją żeby całkowicie się rozpuściła. Bardzo zimną śmietankę ubiłam na sztywno dodając cukier - ilość musicie dobrać pod własny smak. Dodałam mascarpone i sok z cytryny, ponownie zmiksowałam na gładką masę. Nie przerywając ubijania wlewałam pomału ciepłą żelatynę. Z masy odłożyłam ok. 5 łyżek a do większej części dodałam pokrojone truskawki, wymieszałam i od razu wyłożyłam na jeden blat biszkoptu ułożonego na talerzu i ograniczonego obręczą tortownicy. Boki tortownicy wyłożyłam dodatkowo paskami papieru do pieczenia tak żeby wystawał ponad górną krawędź - będzie łatwiej wyjąć torcik i nic się nie wyleje górą jeśli masy czy galaretki będzie troszkę za dużo :)  Masę wyrównałam, przykryłam drugim biszkoptem i lekko docisnęłam. Wierzch posmarowałam odłożoną wcześniej biała masą. Odstawiłam do schłodzenia.

Kiedy galaretka zaczęła tężeć na powierzchni torcika ułożyłam kwiatki z truskawek i listki melisy. W każdy "kwiatek" włożyłam cukrowe złote kuleczki i zalałam całość galaretką. Odstawiłam do zastygnięcia na całą noc.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...